W.T.F. – i co ty wiesz o blogowaniu….

listopad 16, 2009

Syn Marnotrawny.

Zaszufladkowany do: ŻYCIE — dziob @ 3:05 pm

(notka ta ma charakter mocno symboliczny i metaforyczny, luźno powiązany z tematyką biblijną. Skierowana jest do pewnej osoby, która mam nadzieje, poprawnie ją zinterpretuje).

Znacie “przypowieść o synu marnotrawnym” ? 

To ta w której, pewien jakże dumny syn, poczuł się lepszy i postanowił odejść od swego ojca, zabierając ze sobą część wspólnego majątku. Po przetrwonieniu wszystkiego co zabrał i poznaniu gorzkiego smaku życia, w pokorze postanawia pójść prosić Ojca o przebaczenie. Ten bez wahania przyjął go ponownie, nie wyrzekając się go. Co więcej wyprawił wielką ucztę na jego cześć.

Nie ukrywam, że jest to jedna z moich ulubionych przypowieści. Posiada jasny przekaz, morał no i składnia do przemyśleń.. Apropo… 

Czy zastanawialiście się kiedyś co by było gdyby syn marnotrawny postąpił wobec ojca  drugi raz w ten sposób? Patrząc na to z punktu widzenia “poprawnego happy endu”, zapewne ojciec postąpiłby tak samo… jednak czy skoro syn świadomie postąpił “niegondnie” wobec niego poraz kolejny… To czy jego pokora podczas pierwszego powrotu była prawdziwa? Czy w ogóle zasługuje na ponowne okazanie dobroci i miłości?…

Teraz zakładając, że Syn Marnotrawny faktycznie zrobił przykrość swemu ojcu  i opuścił jego dom poraz drugi. Na ile cierpien musiał go tą decyzją narazić? Jego Ojciec musiał cały ten “kocioł” przechodzić od początku… Patrzeć na to jak jego syn się stacza i mieć nadzieje, że kiedyś wróci… i tu w jego głowie zrodziłoby się kolejne pytanie: “Tylko… co zrobię jeśli wróci?” Jeśli pozwoliłby mu wrócić, to syn nie będzie miał nauczki, nie poczuje tego jak źle postąpił… jeśli pozwoli mu wrócić to już nic nie będzie tak jak dawniej. A jeśli nie pozwoli… to wyrzeknie się go. Wyrzeknie się swego syna na zawsze…jego miłości, dobroci, szacunku… wszystkiego czym być może go obdarza…

Do tego dochodziłaby jeszcze tzw Opinia publiczna. W końcu przecież każdy by o tym mówił. Czy za plecami czy to wprost… możliwe, że nawet byliby wytykani palcami. I za co? Czym zawinił tutaj sam ojciec? Tym, że był zbyt dobry?

Jeśli chodzi o podjęcie decyzji, Ojciec miałby tu naprawdę “trudny orzech do zgryzienia”. Jednak myślę, że gdybym znalazł się na jego miejscu… po tym wszystkim co mi zrobił… Nie przebaczyłbym mu. I zostawiłbym go w jego “lepszym” świecie. Może wydawać wam się to okrutne i niesprawiedliwe, ale czy nie jest okrutnym narażanie swego kochającego ojca na wstyd, hańbę i w końcu niemałe cierpienie?

październik 7, 2009

No i wybiła.

Zaszufladkowany do: ŻYCIE — dziob @ 3:28 am

W końcu, stało się nieuniknione. Wybiło mi pierwsze “dzieścia”. Dokładnie tak. To już 20 lat minęło, jak chodzę sobie po tym szarym, nieprzyjaznym świecie. Czy świat jest z tego tytułu dumny? Czy jest to dla niego powód do radości? Tego nie wiem i w sumie mnie to nie obchodzi. Mam tylko nadzieje, że moja obecność tutaj sprawia jakąś tam radość mojej rodzinie, ewentualnie przyjaciołom.

No ok, ale co właściwie zrobiłem przez tyle czasu?

Przypuszczam, że nie zasłużyłem się zbytnio dla tego świata, mam jednak nadzieje, że o ile dla całego świata jestem w gruncie rzeczy – nikim, to choć dla jednej z wielu osób, które znam, w ich małym światku zwanym życiem udało mi się zagościć jako „pozytywny bohater”. Jestem kimś więcej niż po prostu – tym jednym z wielu.

Czy jestem dumny… z samego siebie?

Na pewno jestem dumny z tego że nie palę i tym bardziej, że nie pije. Myślę, że niczego nie tracę. Gdybym mógł przeżyć te 20 lat jeszcze raz, pewnie wiele rzeczy bym zmienił, niektóre bym pozostawił tak jak są teraz. Jedno jest pewne. Nie mogę powiedzieć, że przeżyłem życie tak, aby odchodząc niczego nie żałować. Wielu rzeczy nie zrobiłem, jeszcze więcej żałuję. Chciałbym sprawiać ludziom radość, dawać szczęście, jednak nie zawsze mi to wychodzi. Żałuję kłótni i waśni z pewnymi osobami, czasem chciałbym się z nimi pogodzić, niestety na to już czasem jest za późno, lub po prostu, brakuje na to odwagi. Zdarza się, że patrząc na fotografię, list czy choćby pocztówkę,żałuję swojego milczenia, błędy przeszłości, czy brak śmiałości… ciężko jednoznacznie określić.
Póki co jestem zatwardziałym singlem…. czy szukam miłości? Jeśli istnieje coś takiego jak miłość, czy przeznaczenie, to w końcu uda mi się spotkać tą jedyną, w najmniej oczekiwanych okolicznościach, w najbardziej nieoczekiwanym miejscu, w jeszcze bardziej nieoczekiwanym czasie. Będzie wtedy idealną partnerką. Kiedy ją znajdę… to ja wam przedstawię :]

Dziękuję wszystkim za to, że zagościliście w moim życiu, przestalićie być dla mnie jednymi z wielu, za to, że pomagacie mi kroczyć przez to niekiedy trudne życie i mam nadzieje, że na tym nasza wspólna przygoda się nie skończy. A tymczasem wracam już do mojego życia codziennego, by cieszyć się nim przez kolejne lata. :]

Starsze wpisy »

Blog na WordPress.com.