Mija mniej więcej pól roku od skończenia naszego jakże pięknego XI LO. Od tamtego czasu w moim życiu, jak i zapewne waszym także, wiele się pozmieniało. Nowi znajomi, nowe towarzystwo, więcej nauki…. Nie będę was wypytywał jak tam u was na studiach, bo po części wiem, a po części myślę iż jestem w stanie sam się tego domyśleć… Więc po co ta notka? O czym ona będzie? – zapytacie. Otóż, chce wam przypomnieć, uświadomić, jak chcieliście, czy też chcieliśmy, żeby było, było po liceum i co z tego wyszło. Posłużę się po części zawartością mojego Bloga.
„Szkoda, że w takim składzie już się na wycieczce nie spotkamy, tego żałuje, ale mam nadzieje, że jakoś mimo wszystko pozaszkolnie (bez Górników XD) razem gdzieś pojedziemy :] Pozostaje mi podziękować m.in Annie, Adze, Karinie, Kasi (no wiecie. Panie przodem XD) Karolowi, Tomkowi, Drevnowi, Majkowi, Dyńce, Skibie, Lokowi itd XD za 3 dni w Zakopcu i w sumie swego rodzaju podsumowanie wycieczek naszej klasy “Fu”XD i jeszcze tego…”
Tak właśnie zakończyłem notkę po wycieczce do Zakopanego. Po pól roku jak widać okazuje się, że miałem racje. Na jakiejkolwiek wycieczce nie będzie nam się dane spotkać w takim składzie. Jednak, gdy pisałem te słowa nawet nie pomyślałem o tym, że nie będziemy potrafili, czy też nie będziemy w stanie spotkać się wszyscy razem, nawet tu w Krakowie….
„No Ok, ale do czego zmierzam. Wystarczyło 3 lata, abym ja, moje życie zmieniło się i to w znacznym stopniu… a co będzie za 4 miesiące, gdy skończy się szkoła? Kiedy to otworzy się następny rozdział książki zwanej życiem? A co za rok, 2, 20? Niestety, nie wiem… ale mam nadzieje, że moi dotychczasowi znajomi nie podzielą losu tych z gimnazjum. Że znać się będziemy przez te 2, 20, 40, 60, a co mi tam… nawet 100 lat.”
I tu wydaje mi się, że spełnia się powoli najgorszy scenariusz powyższej notki. Owszem, nie podzieliliście losu moich znajomych z gimnazjum… gdyż po takim czasie i tak widywałem się częściej z nimi niż z wami. Czy o czymś to świadczy? Do tego wrócę później. Co do mojego życia, nadal ulega ono zmianie, jednak myślę, że tu nasze drogi się rozchodzą. Dalej będzie trzeba kroczyć „solo”, lub w „duecie”.
Teraz będzie trochę od was:
„Dziobi nie ma takiej drugiej ekipy jak z XILO”
– to są słowa osoby, na którą wszyscy z naszej „zgranej paczki” wypięli dupę. Tylko w sumie dlaczego? Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Czym zawinił? Przyznam, że też niewinny tu nie jestem. Ale jakby się nad tym lepiej zastanowić, to powód jest tak błahy jak i banalny oraz durny. Nikt nie jest bez wad, nikt nie jest doskonały. Dlaczego akurat jego w 1 chwili wszyscy zaczęli unikać? W końcu jak pamięcią sięgnę osoba ta była koleżeńska, towarzyska, zabawna i zawsze, choćby skały srały, choćby to jej było nie na rękę – służyła swą pomocą w każdej chwili i muszę przyznać, że w sumie nigdy mnie nie zawiodła gdy byłem w potrzebie… Więc w czym tkwi problem? Szukamy kozła ofiarnego? Jeśli ta osoba się już domyśla, że chodzi o nią… to tu z miejsca chciałbym ją przeprosić za wszystkie szyderstwa te bezpośrednie i te pośrednie, które wypłynęły z moich ust w jej kierunku….
„a co do znajomych z liceum to podobno przyjaźnie zawarte w liceum trwają najdłużej i oby tak było
”
- wtedy miałem nadzieje, że to prawda, tak samo właśnie myślałem. Teraz już wiem, że to gówno prawda. To wszystko było i minęło. Nie wróci. Przyjaciel jest na dobre i na zle, a nie tylko wtedy gdy jest łatwo, czy lajtowo…
„A co do utrzymania kontaktu to wszystko przed nami. Trzeba będzie znaleźć raz na jakiś czas chwile na jakieś piwko czy cuś xD Bo co byście nie mówili to my jednak mamy dość zgraną paczkę w tym liceum. Ale to moje zdanie i możecie się z nim nie zgadzać.”
- Wszystko wychodzi z czasem i jak widać, w końcu się wydało, że nie jesteśmy tak zgrani jakby się nam to wcześniej wydawało. No cóż… ale wszystko przed nami… może jednak jeszcze coś z tego będzie. Czas pokaże.
„Ogólnie, przynajmniej we mnie i w mojej ocenie, wycieczka budzi mieszane uczucia…
Z jednej Strony było fajnie i ciekawie, lecz z drugiej strony narodziło się na niej tudzież zaostrzyło wiele niepotrzebnych konfliktów, które mogą zaważyć na dalszym, i tak średnim, zgraniu naszej klasy… mam nadzieje, że będzie lepiej. Pozdrawiam :]”
-I wydaje mi się, że tu właśnie wszystko się zaczęło. To był ten przełomowy moment, który zakończył wszystko co dobre, bo jak mawiają, wszystko co dobre, szybko się kończy….
Możecie mówić, że przesadzam, możecie mówić, że podszedłem do tematu za ostro, ale sami widzicie jak jest i zapewne widzicie, że tej naszej całej paczki już nie ma. Możecie się obrażać, mówić, że to moja wina, że jestem sam leń i tak dalej…. ale czy nie mam racji?
Panie wiecznie się uczę?
Panie mam 1000 wymówek?
Panie mam przejebane?
Panie nie mam czasu czy też panie tam nie idę?