Tak, to prawda…. wyobraźnia dziecka nie zna granic. Również i moja takowych nie znała. Podczas gdy niektóre dzieci jeździły na rowerach, grały w piłkę nożną czy też na komputerach…. ja postanowiłem z Bielcem i Szmifelem założyć Band. I to bynajmniej nie Boys band, lecz kapele. No dobrze, jest nas trzech… ale nie mamy nazwy… Jako, że byliśmy dziećmi i nie zdawaliśmy sobie jeszcze sprawy z pewnych rzeczy, dla beki nazwaliśmy się:
“Trzech Talibów”
i tak naszym głównym wokalistą został Bielec, Mi przypadła rola wokalisty nr 2, a Szmifelowi chórku. Naszymi jakże wyrafinowanymi instrumentami było… wszystko co mieliśmy pod ręką… od zwykłych kluczy domowych, aż po drewniane deski z łózka piętrowego. Ogółem nagraliśmy aż 2 kasety. Rozeszły się wszystkie jak świeże bułeczki… niestety… nie zostawiliśmy sobie żadnej kopii…. a byłoby co wspominać XD
Teksty pisaliśmy wspólnie… a oto 2 z tych które pamiętam, oba “promowały albumy”
“Osama Bin Ladena”
Osama Bin ladena, osama bin ścifela, synebraskha toh toh ti, synebraska teh tha wi, Zapodajer JuEsFajer Debilina Szmifelina…
oraz “Osama Powraca”
OSama dziś powraca i w majtkach sobie maca, szuka tam talibów, bo zapomnieli Grzybów. Jeden Talib, Dwóch Talibów HEJ, HEJ, HEJ! Drugi Talib, Trzech Talibów HEJ, HEJ, HEJ!
Generalnie, zaręczam, że to co napisalem jest prawdą… Jeśli będzie wam kiedyś smutno… przeczytajcie to sobie, a humor wam się poprawi XD