Z Powodu prośby Rafała P. Postanowiłem jednak opisać otwarcie sezonu rowerowego.
Mamy Niedziele 24 lutego roku 2008. Piękny rok, piękna data, a więc i piękna pogoda zapowiadają to co w tym jakże pięknym i zajebistym dniu nieuniknione. Wycieczke Rowerową. Zaplanowana w 5 minut i równie szybko wdrożona procedura zakładała, że Kepit zapoda mój rower zapasowy od mojej babci a ja na swoim właściwym zapodam niezłego brejka na niezłym hardkorze i niczym kuzyn brata na szybkości dojadę na ścieżke rowerową na Dąbiu. Tak też się stało. Wyruszyłem ze swego miejsca zamieszkania w strone owej ścieżki rowerowej. Po drodze jednak zauważyłem, że wiejący w tym czasie wiatr nie zachęca do jazdy na rowerze. Zgorszony tym faktem pokonując jeden ze straszliwych i potężnych żywiołów ziemi jakim niewątpliwie jest wiatr dojeżdżam na miejsce spotkania. Kepit już czeka. Założyliśmy, że trasa ma być krótka i treściwa.
Ścieżka Rowerowa wzdłuż Wisły => Wawel => Rynek Krakowski => Galeria Krakowska => przez dworzec PKP => wyjechać na Mogilskie i z tamtąd Pod AWF, gdzie nasza wycieczka dobiegłaby końca.
Jazda szła nam jak zwykle dość płynnie. Nawet pomimo sporej ilości niedzielnych pieszych, którzy nie widzą lini oddzielającej ścieżke rowerową od chodnika,ale cóż się dziwić. Wkońcu linia jest biała, a białej farby na czarnym asfalcie o czym każde dziecko wie nie widać. Przez rynek przejechaliśmy dość szybko i równie sprawnie mimo niezliczonej ilości turystówi fleszy aparatów. Wkońcu dojechaliśmy pod GK. Tu właśnie musieliśmy zastosować taktyke zwaną ”psim swędem”. Ponieważ w planie mieliśmy skróty przez dworzec PKP musieliśmy zejść z rowerów, gdyż pilnująca tam porządku Straż Kolei wlepia mandaty (podobno dość pokaźne) za jazde po dworcu na rowerze. Dlatego też postanowiliśmy zejść z rowerów i kulturalnie je przeprowadzić.
Gdy wyszliśmy przez drzwi z pomieszczenia z kafelkami, na chodnik postanowiliśmy wsiąść na rower gdyż stwierdziliśmy, że w tym miejscu kończy się właśnie dworzec… Odziwo po wyjechaniu pod górkę zatrzymał nas pan niebieski z pretensjami. Na szczęście skończyło się na pouczeniu. Reszta trasy przebiegała bez większych przygód. Pod AWF’em rozstaliśmy się i tak właśnie skończyło się rozpoczęcie sezonu…
Ale to dopiero początek. Tour the Posądza czeka. :]
Nastepnym razem cisne z wami!
O ile kupie nowa detke i nowe nogi
komentarz - autor: qrczaq — luty 27, 2008 @ 11:51 pm
Dziobi.. specjalnie dla mnie ta notka? no mua :*
komentarz - autor: raFFcio — luty 27, 2008 @ 11:55 pm
ale na Tour de’ Posądza do Twojej grupy kolarskiej dołączę ja
o ile odzyskam pompkę i smar od The Kabaryn’s Brothers
komentarz - autor: drevniak — marzec 1, 2008 @ 1:43 am
dentka – 5zł, nogi – bezcenne; Notka nie dla Ciebie, napisałem żeby coś dodać, to 1 to zmyłka; Tour de Posądza przed nami. Zobaczycie, jeszcze z tego się zrobi Paryż-Dakar XD
komentarz - autor: dziob — marzec 1, 2008 @ 2:56 pm