Rzeź niewiniątek – witamy w XI
Witam państwa w XI LO w Nowej Hucie. W szkole, która jak mówią sami jej uczniowie, na zawsze zmieni życie twoje, twoich przyszłych dzieci i najprawdopodobniej dzieci ich dzieci także. Czy na dobre, czy też na złe, to zależy od tego czy twój organizm okaże się “jedenastkoodporny”, a także od tego jak często będziesz ziewał na lekcji tudzież spoglądał na zegarek.
No, ale już dość tajemnic. Przejdźmy do rzeczy. Postaram się państwu przybliżyć obraz tego Ciekawego i niezwykłego miejsca jakim jest owe Liceum XI.
Parodia życia – szatnią w piwnicach
Wchodzimy do szkoły, chcemy iść na lekcje, a tu nagle wyskakuje przed nami jeden z profesorów. Zaręczam państwu, wcale nie mówi nam “dzień dobry”. Jeśli taka sytuacja zdarzy się nam w szatni, może chodzić tylko o jedno. Nie mamy przepisowych butów. Niestety, szkolna definicja przepisowych butów, jak donoszą nam źródła, jest kompletną parodią przepisu i kiepskim żartem, więc większość uczniów chcąc uniknąć problemów zakupuje klapeczki „cichobieżki” lub trampeczki „tramposzczałki”. Czasem zdarzają się rebelianci, którzy i tak wkońcu kończą na boso. Jednak Gdzieś te buty trzeba przebrać… i tutaj właśnie sprawa więźniów o braku 3 metrów kwadratowych na jednego człowieka wygląda śmiesznie, a wręcz żałośnie. W tym miejscu ludzie często deptają po sobie, wbijają się w ściany, ściany wbijają się w nich lub czekają 2h żeby odwiesić swoje rzeczy na czas lekcji. Dlatego właśnie w szatni tej można zauważyć przejawy tzw. “prawa dżungli”: wejdzie tylko najsilniejszy, ale i tak nie jest powiedziane, że wyjdzie i często nie wychodzi. Przez ten właśnie cyrk na wstępie, częstym zjawiskiem w tej szkole jest spóźnianie się na lekcje lub opuszczanie pojedynczych godzin co nauczyciele usprawiedliwiają wagarami.
Z deszczu pod rynnę.
Gdy już uda Ci się jakimś cudem, na mocy paktu Ribentrop-Mołotow, wyjść z tego Hadesu udajesz się na lekcje. Nieświadomy… wchodzisz na nią i dowiadujesz się, że to była najgorsza decyzja w twoim życiu. Na pierwszy ogień dwie matematyki. 10 różnych działów 12 spr co czwartek i już jesteś odmóżdżony, myślisz “to dopiero 2 lekcja, Boże…” z nadzieją, że następna będzie lepsza trafiasz na geografie. Tracisz telefon, paczkę gum, dostajesz jedynkę za popatrzenie na zegarek (bezpośrednio z odpowiedzi) i dowiadujesz się, że na za tydzień masz wiedzieć czego stolicą jest Bandar Seri Bagawan i ze sto innych stolic za których znajomość i tak pracy w przyszłości nie dostaniesz. Jest jeszcze lekcja „X”. Lekcja na której uczy pani „X”, która widzi wszystko Widzi gumę do żucia, widzi złe buty, widzi czy ziewasz, widzi nawet jaką masz koszulkę pod bluzą i niczym superman prześwietla plecak wzrokiem w poszukiwaniu braku zadania. Lekcja 5: WF… Tak… WF-u nie będę opisywał, bo jak to mówią uczniowie często jest to śmiech na sali, a nie WF na sali. A to tylko pięć lekcji. Ze względu na różny wiek osób czytających tą prace na piątej lekcji zakończę. Następnego dnia wśród 1 klas trwają w najlepsze wszelkiej maści transfery lub też płacz i zgrzytanie zębami…
Niektórzy, słabsi psychicznie, uciekają jak najdalej z obawy iż będą zagrożeni barażami w Sierpniu lub całkowitą porażką. Tak właśnie wygląda życie w XI LO.
Kropla szczęścia w oceanie porażek
Wbrew pozorom w tej Ciekawej szkole występują pozytywne akcenty. Jest nim np. lekcja WOS-u. Gdyby nie mistrz, Guru, wielki pocieszyciel, przyjaciel i pogromca koszmarów, znany i lubiany pan od WOS-u, ci uczniowie już dawno wieszaliby się na gumce od majtek lub innych bliżej nieokreślonych przedmiotach. Nie piszę, że skakaliby z okien bo na parterze są kraty a na reszcie pięter nie zawsze jest klamka – prawdopodobnie jest to tzw. „joke” ze strony dyrekcji szkoły, ale do rzeczy. Znany i lubiany pan od WOS-u zawsze poprawia uczniom humor. Choćby się świat walił on i tak każdemu poprawi humor. Widać, że ma dobre podejście do młodzieży. Także Pani X wbrew pozorom bardzo dobrze uczy swojego przedmiotu i myślę, że jest w stanie każdego przygotować do matury.
Ogólnie szkoła jako jedno z lepszych liceów trzyma wysoki poziom, któremu niestety uczniowie nie zawsze są w stanie sprostać i często wymyślają o niej przesadzone opowieści, w których jednak zawarta jest chociaż połowa prawdy. I to by było na tyle na temat XI LO.
w zasadzie może sie komuś wydawać że ten felieton jest absurdalnie nierealny XD ale z przykrością muszę przyznać że taka jest “ciekawa rzeczywistość” XI LO. Dodam tylko tak od siebie że pani X specjalizuje się również w praniu mózgu oraz zastraszaniu
komentarz - autor: drevniak — kwiecień 14, 2007 @ 11:50 pm
nie no… ogolnie…. felieton ma zachecic gimnazjalistow do wybrania wlasnie XI LO… bo to w koncu liceum OGOLNOKSZTALCACE!
komentarz - autor: Qrczaq — kwiecień 15, 2007 @ 12:27 pm