Mogłaby to być kolejna długa notka o tym, jaki to ten świat nie jest beznadziejny. Mogłaby to być kolejna notka poddająca w wątpliwość dalszy cel mojej egzystencji na tym świecie. Mógłbym tu narzekać na znajomych: jacy to oni nie są, czego to oni nie robią i czym sobie zasłużyli na wyzwiska. Notka taka nie będzie. O ile w ogóle będzie. Powód jest jeden – za to dość prosty, żeby nie powiedzieć oczywisty.
PO PROSTU MI SIĘ NIE CHCE.
Bo ile można? Po co tyle narzekać?
Świat jest wspaniały, tylko trzeba umieć na niego patrzeć i trzeba umieć go docenić.
Życie jest piękne i ciesze się z tego kim jestem – niewiele jest rzeczy, których naprawdę w życiu żałuję.
O znajomych złego słowa nie powiem. W końcu pojąłem, że to tylko i wyłącznie moja wina, że jest jak jest.
Myślę, iż na tym zakończę notkę. Mógłbym jeszcze tak na koniec “puścić w eter” swego rodzaju reprymendę, radę życiową, ale co ja wiem? Wiem na pewno, że pozory mylą. I tą zasadę bym sobie na waszym miejscu wziął do serca.
P.S. Trochę taktu i pomyślunku na przyszłość.